Parownica a żelazko - co wybrać?

Parownica a żelazko – co wybrać?

Nie musisz wybierać jednego urządzenia z góry – u mnie te sprzęty pełnią zupełnie różne role. Żelazko to moje podstawowe narzędzie: nim robię regularne prasowanie, a wyprasowane ubrania trafiają prosto do szafy. Parownicy używam tylko doraźnie – gdy wyjmę coś z szafy i okaże się, że jednak trochę się zagniotło. To sprzęt na szybką poprawkę, nie na regularne prasowanie.

Jak działają parownica i żelazko

Żelazko łączy ciepło, nacisk i parę – gorąca stopa dociskana do materiału rozluźnia i prostuje włókna, potrzebna jest do tego deska do prasowania. Wersja ze stacją parową działa tak samo, tylko z mocniejszym, ciągłym strumieniem pary z osobnego zbiornika. Parownica do ubrań działa wyłącznie strumieniem gorącej pary, bez kontaktu z tkaniną – ubranie odświeżasz prosto na wieszaku, bez rozkładania deski.

Obydwa sprzęty nagrzewają się u mnie w podobnym czasie – nie zauważyłam tu istotnej różnicy, więc to akurat nie jest argument przemawiający za którymkolwiek z nich.

Do czego naprawdę nadaje się parownica

Parownica nie zastąpi Ci regularnego prasowania i szczerze mówiąc, nie do tego jest. Sprawdza się za to świetnie tam, gdzie żelazko jest niewygodne albo wręcz niemożliwe do użycia: przy firankach i zasłonach wiszących na karniszu, których nie chce Ci się zdejmować, czy przy ubraniu, które właśnie wyjęłaś z szafy i musisz je szybko doprowadzić do porządku przed wyjściem.

Do grubszych tkanin – lnu, dżinsu i podobnych, parownica się nie nadaje. Para po prostu nie ma siły przebić się przez gęstą tkaninę i wygładzić głębsze zagniecenia. Tam zawsze wraca żelazko.

Zobacz  Wentylacja po wymianie okien – jak ją poprawić?

Gdzie żelazko wygrywa

Żelazko – zwykłe czy ze stacją parową – jest niezastąpione tam, gdzie liczy się perfekcyjne wykończenie: głębokie zagniecenia w lnie czy grubej bawełnie, ostre kanty w spodniach czy koszulach, i po prostu całe, regularne prasowanie prania. Ma jednak swoje ryzyko: sama nieraz coś przypaliłam, nie pilnując temperatury przy delikatniejszym materiale. Jeśli prasujesz coś cieńszego niż zwykła bawełniana koszula, sprawdź temperaturę na niewidocznym fragmencie, zanim przejedziesz po całości.

Miejsce w domu – to zależy od urządzenia i mieszkania

Tu akurat nie zgodzę się z powszechną opinią, że parownica zawsze zajmuje mniej miejsca niż żelazko. Moja parownica faktycznie zajmuje niewiele miejsca. Ale żelazko ze stacją parową to już inna historia – spory zbiornik na wodę sprawia, że to największy z tych trzech sprzętów pod względem przechowywania.

Kiedyś mieszkałam w bloku i nie wyobrażam sobie tam trzymania i ciągłego rozstawiania czegoś takiego. Teraz mieszkam w domu i mam wszystko na stałe w garderobie, więc dla mnie to żaden problem. Jeśli mieszkasz w małym mieszkaniu, sprawdź wymiary sprzętu przed zakupem – nie każdy „kompaktowy” model faktycznie taki jest.

Czy warto mieć oba?

Tak, ale to nie są dla mnie równorzędne sprzęty do wyboru „albo-albo” – to raczej podstawa (żelazko) i dodatek do konkretnych sytuacji (parownica). Jeśli musisz zdecydować się na jedno, pomyśl, co robisz częściej: regularne prasowanie całego prania – wtedy żelazko to konieczność. Jeśli głównie potrzebujesz szybko odświeżyć wiszące ubranie albo firanki bez zdejmowania – parownica może na razie wystarczyć, ale prędzej czy później i tak sięgniesz po żelazko do grubszych rzeczy.

Podobne wpisy